Miesięczne szkolenie trenerskie dla każdego

Odkąd pamiętam chciałem zostać trenerem zwierząt i gdy pojawiła się szansa na pozyskanie takich uprawnień długo nie musiałem się zastanawiać. Na szkolenie trenerskie natrafiłem przy okazji przeglądania gazety w trakcie porannego picia kawy. Tytułu gazety tutaj naturalnie nie podam żeby nie robić darmowej reklamy. Kontynuując owy kurs miał się odbyć w Bieszczadach i miał trwać równe 30 dni czyli w skrócie mówiąc miesiąc. Z racji tego, że jestem świeżo po studiach nie mam jeszcze normalnej pracy tylko od czasu do czasu uda mi się dorwać coś na weekend żeby sobie dorobić dlatego mogłem sobie pozwolić na tak długi wyjazd. Jedyną bolączką tego wszystkiego było to, że nie posiadałem wystarczającej sumy by opłacić te szkolenie trenerskie. Z pomocą jednak przyszedł mój ojciec, który stwierdził, że zasponsoruje mi zarówno wyjazd i powrót jak i także sam kurs. Jedynym warunkiem było to, że po powrocie będę musiał mu pomóc w budowie garażu na podwórku. Uznałem, że jest to dobra cena i zawarłem z nim układ, że po powrocie wspólnie zbudujemy nowiutki schron dla jego samochodu. Gdy dotarłem do Bieszczad wraz ze mną na miejscu było dziesięć osób z czego trzy były dziewczynami dzięki czemu grupa była choć trochę urozmaicona. Zawsze jest fajnie jak na tak długim wyjeździe można pogadać z płcią piękną. Nocowaliśmy w pięknym drewnianym domku a każdego dnia od rana wykonywaliśmy ćwiczenia z zwierzętami, które były oddane do naszej dyspozycji. Bardzo podobały mi się te szkolenie trenerskie, może w przyszłości znowu się na taki kurs wybiorę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *