Szukasz kursu specjalistycznego z BHP, SEP lub kursu na spawcza? Kurs edukacyjny!

TROCHĘ PROFILAKTYKI – METODA SILVY CZ. II

Gdy byłam w takim stanie, zauważyłam w gazecie ogłoszenie o kursie metody Silvy. Pokazałam je mężowi, który poszedł na wykład wstępny. Był po tym wykładzie pełen entuzjazmu, ja jednak byłam nastawiona bardzo sceptycznie. Zgodziłam się jednak pójść na kurs.

Stanowiło to odpowiedź na moje modlitwy. Ponownie odnalazłam samą siebie. Odzyskałam moje pozytywne usposobienie, spokój umysłu, pozbyłam się stresu i odrzuciłam wszelkie pigułki. Jestem na sensownej diecie, uprawiam dużo ćwiczeń fizycznych, straciłam nadwagę i czuję się świetnie. Jestem bardzo podekscytowana możliwością poprawienia mojego słuchu i wiem, że już niedługo nie będzie mi potrzebny żaden aparat słuchowy. Mam więcej cierpliwości do moich urwisów i z każdym dniem czuję się coraz lepiej.

W jakim kierunku zmierzała pani L.W. przed ukończeniem kursu metody Silvy? Po pierwsze, nie była w stanie utrzymywać swego normalnego zdrowia, lecz przybierała na wadze, miała problemy z żołądkiem i zaczęła tracić słuch. Po drugie, jej organizm tracił równowagę i nieuniknione były dalsze kłopoty zdrowotne. Zastosowanie metody Silvy spowodowało zmniejszenie poziomu stresu i doprowadziło ją do normalnego stanu.

W czasie porannych ćwiczeń uwalniasz się od stresu. Zaczynasz kontrolować stres i budować podstawy lepszego poziomu zdrowia i dobrego samopoczucia. Mózg człowieka składa się w przybliżeniu z trzydziestu bilionów komórek neuronowych, waży około półtora kilograma. Neurony są jak elementy komputera. Podobnie jak komputer, mózg zaprogramowany jest do zarządzania funkcjami ciała, do magazynowania doświadczeń i informacji oraz – na życzenie – do przekazywania z powrotem potrzebnych informacji. Psychologowie oceniają, że człowiek rodzi się mając około dwóch tysięcy niezależnych „programów”, które przeznaczone są do zapewnienia organizmowi idealnego funkcjonowania. Defekty w tych doskonałych skądinąd programach spowodowane są nadmiernym stresem, który zaczyna się niemalże w momencie naszego urodzenia.

Stres wpłynął po raz pierwszy na stan naszego organizmu w momencie, gdy matka nagle zniknęła z pola widzenia. Nieważne, czy była to sekunda, dzień czy tydzień po urodzeniu. Ten moment spowodował u dziecka lęk, głód i brak jedzenia w pobliżu? Dodatkowy lęk. Niewygoda spowodowana mokrymi pieluszkami? Dodatkowy lęk.

Lęk jest formą stresu. Podejrzewa się, że przedłużające się stany stresowe przeszkadzają w doskonałym programowaniu. Im są one dłuższe i im intensywniejsze, tym mniej doskonałe jest programowanie, w związku z czym również organy i układy wewnętrzne zaczynają funkcjonować w sposób mniej doskonały.

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.