Szukasz kursu specjalistycznego z BHP, SEP lub kursu na spawcza? Kurs edukacyjny!

Zawsze będziemy razem – pułapka zakochania

Zakochani mają swoje ulubione słówko. Brzmi ono „my”. Pierwszy raz używają go ostrożnie, z pewnym wahaniem. „Jak spędzimy Wielkanoc?” – pyta on. Nie pyta: „Jak spędzisz Wielkanoc?” Mówi już „my”. A ona, tak samo zakochana w nim, jak on w niej, aż drży ze szczęścia. Bo teraz jest dopiero koniec stycznia, a Wielkanoc będzie dopiero za kilka miesięcy. A więc jego „my” nie jest w tym momencie jakimś tam zaimkiem osobowym, ale sygnałem i oznacza ni mniej, ni więcej, tylko: zakładam, że za kilka miesięcy też będziemy razem. „My” jest w tym wypadku synonimem perspektyw, synonimem wspólnej przyszłości.

Od tej pory „my” nie schodzi z ust. „My” chętnie chodzimy wcześnie spać i wstajemy wcześnie rano (lub odwrotnie), „my” uczymy się włoskiego, „my” jedziemy na urlop do Prowansji, kupiliś-„my” sobie nowe rowery, właściwie jesteś-„my” miłośnikami kina, ale teraz odkryliś-„my” teatr, chętnie przeprowa- dzilibyś-„my” się na wieś. „My” – to jest spełnienie marzenia, które ma każdy z nas. „My” – to jest program. Inni ludzie naturalnie akceptują ten stan rzeczy. „Co u was słychać?” – pytają. „Co robicie w weekend, czy już widzieliście wystawę Modiglia- niego?”

Jeden i jeden równa się dwa. Jakie to proste. Zanim się spostrzegli, już są traktowani jak para. Nikt nie wpadłby teraz na pomysł, żeby na swoje urodziny zaprosić tylko jedno z dwojga. To jest prawidłowe. Zakochanie się oznacza wzajemną przynależność dwojga ludzi. I jest zupełnie naturalne, że szukają potwierdzenia tego faktu przez swoje otoczenie. Opowiemy tu dwie historie, które dają trochę do myślenia.

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.